piątek, 24 lutego 2012

fgdfhds


Opowieść moja zabierze was w krainę i czasy, w których nazwany byłbym bardem zamiast narratorem a wy zostalibyście nazwani po prostu tanią bandą pijaków z karczmy. Może i w sumie różnicy nie ma, ale sęk w tym, że rzecz ma miejsce dawno. Jeżeli oczywiście uświadomicie sobie, że na dodatek istnieją tam zdarzenia, obiekty magiczne i nadprzyrodzone to być może dotrwacie do końca w co szczerze śmiem wątpić. W miarę mojego wprowadzania was w tą opowieść zrozumiecie dlaczego wątpię. Zacznijmy jednak od początku tej katastrofy. W krainie tej nie nazwanej jeszcze żyje bohater. Żyje co całkowicie wydaje mi się być rzeczą niedorzeczną biorąc pod uwagę jego... walory. Wracając jednak do samej opowieści. Bohater ten widział rzeczy, które przekraczały wszelkie wyobrażenie. Walczył ze stworami tak nieprawdopodobnymi, że nawet w tak magicznym świecie wydawały się nierealne. Nie raz ryzykował swe życie dla szczytnego celu. Swą chwałą i bezinteresownością przyćmiewał nawet paladynów z najsurowszych zakonów.